Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

GODONr12016jpg

 

 

wersja polska wstie     

KARTKA Z WAKACJI – STANY ZJEDNOCZONE

3pocztowkaW USA byłam już rok temu. Po uzyskaniu wizy turystycznej na wjazd do Stanów Zjednoczonych na 10 lat postanowiłam nie marnować kolejnej szansy i zaraz po obronie pracy magisterskiej znowu wrócić do kraju, gdzie „marzenia się spełniają”.

Moim miejscem docelowym było Chicago. Zorganizowanie takiego wyjazdu wydaje się proste. Trzeba zabukować bilet, wsiąść do samolotu i polecieć. Niestety w przypadku wyprawy za ocean tak nie jest. Należy wypełnić wniosek wizowy i bardzo przy tym uważać – każda pomyłka może skutkować odmową. Następnie czeka się na rozmowę z konsulem, a po rozmowie odbiera paszport z wizą. Bilet lotniczy stanowi kolejne wyzwanie – to znalezienie odpowiednich linii lotniczych oraz wyznaczenie terminu, którym można manipulować, aby zapłacić mniej. Po nabyciu biletu pozostaje wypełnienie przez Internet formularza i podanie szeregu informacji oraz danych osobowych zarówno swoich, jak i dotyczących osoby czy instytucji, do której się jedzie. Warto również dobrze poznać przepisy bagażowe, które znacznie różnią się od europejskich. W Europie procedury dotyczące podróżowania są o wiele prostsze. Kupuje się bilet, podaje zazwyczaj numer dowodu osobistego i tyle. Wyjeżdżając do USA, trzeba też zamówić ubezpieczenie, ponieważ Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego nie obejmuje terytorium USA. Wiedza, którą zdobyłam podczas studiów w WSTiE, bardzo ułatwiła mi zorganizowanie takiego wyjazdu, przez co nie czułam się zagrożona, że jeszcze na lotnisku w Chicago Biuro Imigracyjne odeśle mnie z powrotem do domu.  

Podczas mojej pierwszej podróży do „Wietrznego Miasta” miałam okazję poznać polską stronę tego stanu. Zobaczyłam polskie sklepy, restauracje, szkoły, kościoły, przedszkola. Na każdym rogu słyszałam język ojczysty. Zrobiło to na mnie bardzo pozytywne wrażenie, bo czułam się jak u siebie. Pierwsza wizyta jednak nie zaspokoiła mojego apetytu; chciałam zobaczyć więcej, wyjechać poza inny stan, lepiej poznać Chicago.

Jedną z moich pasji są podróże. Lubię oglądać zabytki architektury, podziwiać piękno natury, ale także poznawać nowe kultury oraz ludzi, dlatego też w te wakacje postanowiłam wybrać się nad wodospad Niagara. Do pokonania miałam 900 km i po drodze 4 stany – Indiana, Ohio, Pensylwania, Nowy Jork a następnie wjazd do Kanady. Przez okna samochodu mogłam podziwiać różnorodność tych terenów: poprzez zagospodarowanie rolne, industrialne aż po turystyczne. Mogłam spróbować słynących w świecie skrzydełek Buffalo w ich stolicy, a także przejechać przez centrum miasta Cleveland, które jest znanym ośrodkiem naukowym znanym m.in. z centrum badań kosmicznych. Po wjeździe do Kanady doznałam szoku. Myślałam, że Kanadyjczycy żyją podobnie jak Amerykanie, jednak ich mentalność jest inna. Im się nie śpieszy – mają na wszystko czas, a dodatkowo są bardzo ciepli i towarzyscy. W Kanadzie zatrzymaliśmy się w najpopularniejszej miejscowości turystycznej nad wodospadami – Niagara Falls, Ontario. Pierwszego dnia wybraliśmy się pod wodospady. Były to tunele, które Kanadyjczycy wybudowali, aby można było zejść pod Niagarę. Robiły niesamowite wrażenie, gdyż znajdując się w wydrążonym w skale korytarzu, stało się za wodnymi kaskadami pędzącymi z góry z ogromną siłą. Kolejnego dnia odbyłam rejs statkiem, aby móc zobaczyć z bliska ten cud natury. Podczas rejsu kapitan opowiadał o historii wodospadów, tworząc przy tym wspaniałą atmosferę. Statek podpływał jak najbliżej spienionej wodnej ściany, a turyści mieli żywioł na wyciągnięcie ręki. Było to doświadczenie, jakiego wcześniej nie miałam. Duże wrażenie zrobił na mnie kanadyjski system informacji turystycznej, przewodniki uaktualniane na bieżąco o mapy oraz wydarzenia w regionie. Podobnie jest w USA. Każdy stan posiada przy autostradach kilka punktów – tzw. Rest Area (miejsce do odpoczynku). Wjeżdżając na jego teren, można skorzystać z punktów gastronomicznych, ale także z pomieszczeń, w których znajdują się zaktualizowane mapy oraz przewodniki po konkretnych miejscach danego stanu. Jest to bardzo przydatne zwłaszcza dla osób, które podróżują przez dany obszar pierwszy raz.

pasek1

Po powrocie z Niagary postanowiłam nadrobić zaległości związane z Wietrznym Miastem i zobaczyć je dokładniej. Miałam okazję przeżyć tam 4 lipca – Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Wielka feta rozpoczyna się już 3 lipca od pikników. W nocy każdy z wieżowców przybiera barwy flagi amerykańskiej, a fajerwerki trwają kilka godzin, gdyż każda amerykańska rodzina tradycyjnie musi je odpalić. W przeddzień odwiedziłam razem z rodziną Navy Pier – molo, które liczy ponad 1000 m długości i jest jednym z centrów nocnej i dziennej rozrywki, jednak moim zdaniem wrażenie robi szczególnie w nocy. Adler Planetarium, które było pierwsze na zachodzie, to kolejna atrakcja turystyczna warta zobaczenia. Jest to miejsce multimedialne przystosowane zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Można tutaj poznać historię amerykańskich kosmonautów, a także geologię naszej planety. Wyjechałam również na najwyższy budynek Chicago – Willis Tower, gdzie na 103 piętrze można wyjść na popularny tutaj Skydeck – przeszklony taras widokowy, z którego podziwia się niezwykłą panoramę miasta. Dodatkowo spacerowałam po Millenium Park, gdzie znajduje się słynna fasolka.

Chicago to miejsce Polonii, co pokazuje Polskie Muzeum, gdzie znajduje się historia zaludniania tego miasta przez Polaków wraz z ich pamiątkami przywiezionymi z ojczyzny: tradycyjnymi strojami, obrazami czy narzędziami. Bardzo duże wrażenie zrobiła na mnie wystawa rzeźb „Agora” Magdaleny Abakanowicz, która przedstawia 106 żeliwnych figur rozsianych na 35 akrach w centrum miasta. Tutejsi Polacy nazywają te figury po prostu nogami. Interpretacji tej ekspozycji jest wiele, a jedna z nich opisuje przemieszczenie się Polaków do USA, którzy wyjechali w ramach zasiedlania Stanów Zjednoczonych.

Zawsze marzyłam o tym, aby polecieć do USA, żeby zobaczyć, jak się tutaj żyje. Moje wrażenia są bardzo pozytywne; chcę tu wrócić – już szykuję plany na następny rok. To, co kiedyś było nieosiągalne, stało się możliwe. Studia nauczyły mnie, jak organizować takie wyprawy, jak uniknąć pomyłki i co zrobić w sytuacjach awaryjnych. Jestem pilotem wycieczek, dlatego też wiem, na co zwracać uwagę. Przydało się zdobyte wcześniej doświadczenie, przydały się praktyki i staże studenckie, które odbywałam w różnych miejscach! Dzięki temu mam komfort podróży i nie wyjeżdżam ze strachem lub obawą, że coś się nie uda.

pasek2