Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

GODONr12016jpg

 

 

wersja polska wstie     

SPRAWOZDANIE Z PRAKTYK - IBIZA 

Właśnie mija półmetek mojego pobytu na wyspie cudów. Wyspa cudów – dlaczego? Właśnie o tym w kolejnym sprawozdaniu. Tydzień temu udało mi się nieco zwiedzić inne miejsca na wyspie – m.in. San Antoni. To niewielkie miasteczko wypełnione jest angielskimi turystami, mnóstwem barów, klubów i wszelkiego rodzaju rozrywek (kręgle, kino, karuzele itp.). Będąc tam, uświadomiłem sobie, że turystyka to jest przyszłość. Nie trzeba specjalnych zabytków czy pomników natury, aby przyciągnąć młodych ludzi na czas wakacji! Oczywiście, zabytki i pomniki natury też cieszą się popularnością, ale nie na tej wyspie. Uważam, że jest to swego rodzaju fenomen, bowiem kluby i bary są rozsiane po całym świecie, a nie cieszą się taką popularnością – dlaczego więc na Ibizie się udało? Atmosfera i ludzie – to właśnie recepta na sukces. Mili Hiszpanie, odpowiednia pogoda i spokojny tryb życia, w którym ludzie mają czas na wszystko, każdy wie co ma robić, nikt nikogo nie pogania. Jestem zdania, że to pomaga zarówno samym mieszkańcom, jak i ogólnemu rozwojowi kraju, gdyż bez sporów i kłótni ludzie pracują wydajniej, a piękna pogoda i ciepła woda dopełniają reszty.

Kolejnym punktem na mapie mojej podróży była plaża w Cala Nova. Niedaleko od miejscowości, którą opisywałem w ostatnim sprawozdaniu – Es Canar. Krystalicznie czysta woda, cudne widoki i duża plaża! Czegóż chcieć więcej?  Niestety nie miałem ze sobą aparatu, więc zdjęć stamtąd nie mam, ale powrót w to miejsce jest pewny! Niestety nie udało mi się zanurzyć w tej krystalicznej wodzie, gdyż trafiłem na dzień, kiedy pod brzeg podpływały meduzy! Niewielkie, ale niebezpieczne niewiele mniej od swoich rodziców! Szczęśliwie takie wizyty morskich zwierząt zdarzają się rzadko i trwają 2-3 dni.

A jeśli chodzi o pracę, ostatnimi czasy coraz częściej spotykam Polaków i przyznam szczerze, że dziwnie się słucha, jak ludzie rozmawiają w ojczystym języku po 2 miesiącach rozłąki z krajem! Zdecydowanie przyzwyczaiłem się do języka hiszpańskiego i angielskiego. Tym pierwszym posługuję się znacznie słabiej, ale i tak jestem zadowolony, że nie muszę gestykulować, jak na początku, żeby cokolwiek zrozumieć lub powiedzieć!

Pozdrawiam serdecznie i gorąco całe ABK i załączam kilka zdjęć z miejsca pracy i z mojej plaży, którą darzę niesamowitym sentymentem! Przede mną jeszcze 2 miesiące pobytu na Ibizie, z czego ogromnie się cieszę!

Łukasz