29.11. 2006 Studenci Wyższej Szkoły Turystyki i Ekologii na spotkaniu z Krzysztofem Wielickim

Hobby, pasja, misja...

20 listopada 2006 roku do Suchej Beskidzkiej przybył jeden z najwybitniejszych himalaistów na świecie - Krzysztof Wielicki . W spotkaniu zorganizowanym przez Oddział PTTK "Ziemi Babiogórskiej" im. prof. dr Walerego Goetla mieli okazję uczestniczyć studenci Wyższej Szkoły Turystyki i Ekologii oraz członkowie Koła PTTK przy WSTiE. Spotkanie z niezwykłym człowiekiem wymagało równie niecodziennej scenerii, dlatego odbyło się w reprezentacyjnej Sali Rycerskiej Zamku Suskiego, zwanego "Małym Wawelem".

Podekscytowani i uzbrojeni w aparaty fotograficzne studenci z niecierpliwością czekali na przyjazd gościa. Każdemu z nich towarzyszyły mniejsze lub większe emocje, każdy liczył na specjalną dawkę mocnych wrażeń...

W końcu w Sali Rycerskiej pojawił się niewysoki, szczupły człowiek, na widok którego rozległy się gromkie oklaski. Twarz pana Krzysztofa rozjaśnił uśmiech, przywitał serdecznie wszystkich zgromadzonych i rozpoczął niezwykłą opowieść o górach, życiu i ludziach. W kominku wesoło błyskały języki ognia, a młodzież w skupieniu wsłuchiwała się w słowa himalaisty. Słowa uzupełniane projekcją filmu z wyprawy na Mt. Everest i pokazem zdjęć z podróży. - Każdy ma swój Mount Everest, do którego dąży. I to niekoniecznie jest góra. Stawiamy przed sobą kolejne cele i pomomo różnorakich przeciwności losu staramy się je realizować - tak rozpoczął pan Krzysztof swoją prelekcję.

- Góry to dla mnie hobby, pasja i misja. - Być może właśnie w tym stwierdzeniu jest zawarta cała tajemnica jego osiągnięć. Rok 1980, pierwsze zimowe wejście na Mount Everest. W latach 1980 - 1996, jako piąty człowiek na świecie, zdobywa 14 najwyższych szczytów na Ziemi - Koronę Himalajów. Wtedy też miały miejsce dwie próby zimowego wejścią na potężny masyw Czogori, czyli K2, drugiego co do wielkości szczytu na świecie ( 8611 m n.p.m.).

Ale góry to także odwieczne balansowanie na granicy ryzyka. Często śmierć.
- Najtrudniejszy jest dla nnie moment, w którym muszę powiedzieć - Słuchaj, twój syn, mąż, ojciec nie przeżył. - A mnie się znowu udało... -

Studenci byli pod wrażeniem. Beata Bień , studentka i pasjonatka turystyki, stwierdziła: - Krzysztof Wielicki jest dla mnie autorytetem. Byłam już wcześniej na jego prelekcjach, bardzo mi się podobało, i dlatego przyszłam ponownie. To jest teoretycznie ta sama prezentacja, ale pan Krzysztof za każdym razem opowada w inny sposób, potrafi przykuć uwagę i niezwykle ciekawy sposób przekazać swoje bogate doświadczenie -. Asia Hutniczak , studentka I roku ORT, dodaje - Imponuje mi to, że pomimo swojego wieku nadal twierdzi, iż jest jeszcze wiele do zdobycia. Jest zaprzeczeniem stereotypu znudzonego życiem starszego pana, siedzącego wiecznie przed telewizorem .

Cóż, spotkanie na pewno długo pozostanie w pamięci młodych ludzi. Mieli niezwykłą okazję poznać człowieka, który podjął walkę ze swoimi słabościami i z godną podziwu determinacją realizuje marzenia. Pan Krzysztof wyjechał, a nam pozostało pamiątkowe zdjęcie oraz przekonanie, że jeżeli się czegoś bardzo chce, można wszystko... Swój Mount Everest należy zdobywać konsekwentnie.

 

ElKa