05.042006

W rocznicę...

W życiu każdego człowieka nadchodzi czas rozliczeń, dzień rachunku zysków i strat. Podsumowaniu tego, czego dokonaliśmy i tego, co nie stało się naszym udziałem towarzyszy zwykle nastrój refleksji i zadumy. Dziś także stoimy w obliczu takiego podsumowania. 2. kwietnia 2006 r. minął rok od śmierci najwybitniejszego Polaka, największego autorytetu naszych czasów, Ojca Świętego Jana Pawła II. Gdy rok temu o godzinie 21:37 umiłowany Papież odszedł do domu Ojca, cały świat wstrzymał oddech. Nikt nie był w stanie swą ludzką mocą pojąć, że Go nie ma wśród nas. To wydawało się niemożliwe, wręcz nierealne.

Ludzie, którzy przyszli na świat po 16 października 1978 r., czyli dniu wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, określają siebie mianem "pokolenia JP2". W ich życiu Papież Jan Paweł II był obecny od zawsze. Jak dziś po pierwszej przed rocznicy śmierci Ojca Świętego oceniają oni miniony rok? Jakie zmiany w ich życiu wywołało odejście Jana Pawła II?

Śmierć Ojca Świętego bez wątpienia dotknęła wszystkich Polaków i trudno byłoby znaleźć osobę, która pozostała obojętna. Na całym świecie ludzie oddawali hołd Zmarłemu, łączyli się w modlitwie za Jego duszę, spotykali w kościołach i na ulicach, by wspólnie przetrwać trudne chwile żałoby. Zanikały bariery językowe, religijne, kulturowe. Ważne było to, co działo się w sercu każdego człowieka. Trwanie na modlitwie w blasku milionów zniczy i świec to widoczne świadectwo miłości do Papieża.

Polacy najboleśniej odczuli stratę swego Wielkiego Rodaka: - "On był wśród nas"- powtarzają dziś zgodnie. Jan Paweł II był "Papieżem Ludzi", do każdego potrafił wyciągnąć dłoń, nie bał się trudnych wyzwań, walczył z przemocą i złem dzisiejszego świata. Jak nikt uczył ludzi wiary, nadziei i miłości. Swą postawą pokazywał, jak godnie znieść cierpienie, uczył pokory, modlitwy i miłości do Boga. Młodzież obrała Go za swego przewodnika, a On wybrał młodzież, by pokazać, że to od niej zależy przyszłość świata. Stał się idolem, przyjacielem a przede wszystkim nauczycielem. - "To dla mnie najważniejszy człowiek, który w dużej mierze mnie ukształtował. Mam nadzieję, że dzięki Niemu dziś jesteśmy choć trochę lepsi, trochę mądrzejsi i trochę bardziej świadomi, dokąd zmierzamy" - mówi Patrycja, studentka z Suchej Beskidzkiej. - "Emocje, jakie nam towarzyszą w związku z rocznicą śmierci Ojca Świętego, są niezwykłe, ale dla nas to głównie sprawa wiary. Chociaż fizycznie nie ma Go już z nami, Jan Paweł II nigdy nie odejdzie w sensie duchowym" - dodaje Elżbieta, mieszkanka Wadowic. - "Polacy nie zapomnieli o ukochanym Rodaku. Są pogrążeni w smutku, ale dziękują Bogu, za takiego Papieża. Dziś gdy cały świat przygotowuje się do obchodów rocznicy śmierci Ojca Świętego, powinniśmy modlić się jeszcze goręcej za Jego duszę i o Jego rychłą beatyfikację " - mówi mieszkaniec Makowa Podhalańskiego.

Choć świat już nie jest taki sam, choć mamy nowego Papieża Benedykta XVI, nasze myśli i modlitwy biegną w stronę Jana Pawła II. Wciąż jest obecny w naszym życiu, wciąż doświadczamy mądrości Jego słów. Zapewne 2. kwietnia jak i przed rokiem wierni zgromadzą się na Placu Świętego Piotra, w rodzinnych Wadowicach, ukochanej przez Ojca Świętego Kalwarii Zebrzydowskiej, przy oknie na ulicy Franciszkańskiej 3 w Krakowie a także w wielu innych miejscach, by oddać hołd Wielkiemu Papieżowi. "Szukałem was, teraz wy przyszliście do mnie" - mówił na łożu śmierci Jan Paweł II. Słowa te kierował przede wszystkim do młodzieży, której modlitwy słyszał na Placu Świętego Piotra. Dziś ta sama młodzież przygotowuje się do tego, by godnie przeżyć I rocznicę śmierci. Nie zawiedli Go wtedy, nie zawiodą i teraz.

Katarzyna Błachut